Perfumy hotel nad morzem apartamenty zakopane

Wizyta u lekarza

Pierwsza wizyta u lekarza ginekologa. Najpierw rejestracja u pielęgniarki, która zadaje miliard pytań typu “Ile ma pani dzieci?“. Czy ja wyglądam na kogoś kto ma więcej niż to jedno w brzuchu? Rozmawiałam z koleżanką, której pielęgniarka zadała to pytanie jak była w wieku piętnastu lat. Ile ona mogła mieć wtedy dzieci? Poza tym intrygują mnie te terminy medyczne. Przecież nie jestem po medycynie i czasami nie mam bladego pojęcia o czym oni do mnie mówią, jeśli zapytam co to znaczy, patrzą na mnie spod oka, tak jakbym musiała znać te wszystkie terminy. Przy rejestracji przy okazji musiałam wybrać położną. W zasadzie to ona sobie mnie wybrała, bo tylko zapytała czy będę miała jakąś prywatną położną, powiedziałam, że nie, to powiedziała, ze ona będzie moją położną. Nie wielki mi wybór pozostawiła, ale właściwie nie ma większej różnicy, bo przecież nie znam ani jej ani żadnej innej położnej, wiec nie wiem która będzie najlepsza. Ona ma sie tylko zająć mną i dzieckiem po porodzie. Po piętnastu minutach rozmowy o dzieciach, paleniu papierosów, piciu alkoholu i innych używkach, nastał moment na wagę, zmierzenie ciśnienia i wysłanie mnie do kolejki do lekarza ginekologa, gdzie czeka sie kolejnych dwadzieścia minut. Pierwszy raz jak weszłam do lekarza, nie powiem że miłego, spojrzał na mnie tak jakby 23-latka nie mogła mieć dzieci, a może to juz za późno w tych czasach? Lekarz zadał mi kolejnych tysiąc pytań, jak sie czuje, czy zrobiłam juz USG itp. Później badanie, którego nienawidzę, kilka skierowań na badania i koniec wizyty. Dziwne że lekarz sie mnie pyta czy zrobiłam USG, jeśli byłam dopiero w 6 tygodniu ciąży. Przecież tam jeszcze nic nie byłoby widoczne.


Brak odpowiedzi do wpisu “Wizyta u lekarza”




Administracja strony zastrzega sobie możliwość usunięcia komentarzy niezgodnych z netykietą.

 Ciaża mimo swojej skomplikowanej natury uszczesliwia wiele malzenstw a nawet leczy ich problemu milosne.