Badania krwi
Lekarz daje mi dużo skierowań na USG, a mało na badanie krwi. Na początku ciąży miałam anemie. Powiedziała mi to ciocia, która zobaczyła wyniki badan. Mój lekarz nie powiedział mi nic na ten temat, ciocia kazała brać żelazo, wiec brałam, teraz mi sie juz wyrównało. Tylko czemu lekarz nic nie powiedział? Moj lekarz nie jest zbyt rozmowny, ale w takich przypadkach powinien mnie poinformować o tym czego mam za mało, co powinnam robić, czy brać witaminy czy lepiej jeść więcej warzyw i owoców. Badań krwi sie nigdy nie bałam, szczerze mówiąc wole jak mi wbijają igły, niż jakbym miała patrzeć jak robią to komuś innemu. Nie ma tragedii, wbijają igłę, pobierają 5 fiolek krwi i koniec. Ale nie kończy sie na tym! Dostałam skierowanie na badanie krwi po wypiciu 50g glukozy. Paranoja! Nie dość, że to jest słodkie, aż żeby sie kleją, to jeszcze trzeba czekać godzinę na pobranie krwi. Za pierwszym razem jak poszłam na to badanie, nie miałam pojęcia ze musze mieć własna glukozę. W mojej przychodni badanie krwi robią od 7.00 do 9.00, trzeba być na czczo, wiec wstałam o 6 poszłam tam i okazało sie ze musze im dać glukozę. Zapytałam czy moje podatki są zbyt niskie żeby zaopatrzyć przychodnie w glukozę, która jest potrzebna do badania? Jak widać TAK! Poszłam do apteki tego samego dnia i juz następnego poranka siedziałam w poczekalni przychodni i czekałam godzinę na pobranie krwi. Boże ile rzeczy można sie dowiedzieć w przychodni siedząc obok 2 staruszek. Czasem uszy więdną, ale czasem to lepsze niż słuchanie codziennych wiadomości w telewizji.
Brak odpowiedzi do wpisu “Badania krwi”